Skąd wzięły się obawy o serce?
Kontrowersje wokół TRT i układu krążenia nasilił się po 2010 roku, gdy kilka badań sugerowało zwiększone ryzyko zawału i udaru u mężczyzn stosujących terapię testosteronem. Część z tych badań miała jednak poważne wady metodologiczne — m.in. zbyt krótki czas obserwacji, niejednorodne grupy pacjentów czy brak kontroli kluczowych czynników ryzyka.
Od tego czasu przeprowadzono wiele lepiej zaprojektowanych badań, w tym randomizowane kontrolowane próby kliniczne, które dają znacznie bardziej wiarygodny obraz sytuacji.
Co mówią aktualne dane naukowe?
Przełomowym badaniem była opublikowana w 2023 roku próba TRAVERSE — największe jak dotąd randomizowane badanie oceniające bezpieczeństwo sercowo-naczyniowe TRT u mężczyzn z hipogonadyzmem i podwyższonym ryzykiem sercowo-naczyniowym. Wyniki nie wykazały istotnego wzrostu ryzyka poważnych zdarzeń sercowych (MACE) w grupie leczonej testosteronem w porównaniu z placebo.
Co więcej, wiele badań obserwacyjnych sugeruje, że nieleczony niedobór testosteronu sam w sobie jest czynnikiem ryzyka chorób układu krążenia — ze względu na niekorzystny wpływ na profil lipidowy, insulinooporność, tkankę tłuszczową trzewną i stan zapalny.
Kiedy TRT wymaga szczególnej ostrożności?
Mimo korzystnych wyników dużych badań, TRT wymaga indywidualnej oceny ryzyka. Szczególnej uwagi wymagają pacjenci z niedawno przebytym zawałem lub udarem, ciężką niewydolnością serca, niekontrolowanym nadciśnieniem lub bardzo wysokim wyjściowym hematokrytem.
Kluczowe jest też regularne monitorowanie podczas terapii — hematokryt (testosteron stymuluje erytropoezę, co może zwiększać lepkość krwi), ciśnienie tętnicze i profil lipidowy. Prawidłowo prowadzona terapia z odpowiednim monitorowaniem znacznie minimalizuje potencjalne ryzyko.
Podsumowanie
Aktualne dane naukowe nie potwierdzają zwiększonego ryzyka sercowo-naczyniowego u właściwie zakwalifikowanych pacjentów leczonych TRT pod nadzorem lekarskim. Jak zawsze, decyzja o terapii powinna uwzględniać indywidualny profil ryzyka każdego pacjenta — i to właśnie jest rola lekarza prowadzącego.